Archive for » styczeń, 2009 «

Poniedziałek, styczeń 12th, 2009 | Author: airnox

Tak, dokładnie 23 lata i 4 dni temu został opublikowane w magazynie Phrack numer 7, plik 3/10 manifest hakera. A w kwietniu wielka katastrofa w Chernobylu… Ale nie o katastrofie będę pisał a o manifeście.

W czasach, gdy w Polsce “panował” PRL, w USA już był internet… można powiedzieć, że dobre jego początki. Ale było coś, czego nikt w naszym kraju nie miał - doskonały dostęp do informacji. Razem z komputerami i internetem powstali hakerzy. Ludzie znający się doskonale na komputerach, oprogramowaniu i potrafiący robić “co im się podoba” z tym. Wszyscy oni robili to dla satysfakcji, że udało im się złamać jakieś zabezpieczenie. Nie obchodziło ich co się znajduje dokładnie w miejscu “cel”, ale zabezpieczenia jakie tam były. Był i zapewne jest to underground. Ale w takim razie co z polskimi hakerami? Nie mogę powiedzieć jak dokładnie było - nie znalazłem informacji. Pierwszy i chyba jedyny taki tekst, podobny do manifestu powstał dobre 7-8 lat po publikacji. Dostęp do informacji, do technologii czy samego sprzętu był znacznie trudniejszy niż w USA. Były też inne powody, myślę… Np. phreak[wyjaśnienie w linkach] - dla amerykańskich phreakerów była to satysfakcja, poczucie bycia poza regułami, ale bez podtekstów politycznych czy podobnych, podczas gdy w Polsce sytuacja miała się zgoła inaczej. Rozmowy telefoniczne były drogie, telefony w  domach rzadkością, więc dzwonienie za darmo było sprzeciwem wobec monopolu państwa, władzy. Phreak był częścią walki.

Co się zmieniło podczas tych dwudziestu trzech lat? Wiele. Internet stał się “wielką wioską”, dostęp do informacji ma każdy zainteresowany. Z jednej strony dobrze, z innej źle. Co jednak z undergroundem, hakerami? Pewna część podziemia stała się częścią mainstream’u. Czy nie jest dzisiaj tak, że wszyscy ci ludzie, piszący “hakerskie zabawki” , są dobrze opłacanymi pracownikami w wielkich korporacjach? Technologia poszła do przodu, a razem z rozwojem pojawiła się zupełnie nowa grupa “hakerów” zwana script kiddies, czyli ludzie korzystający z “gotowców” do włamań itp. Kiedyś haker przeważnie znał dokładnie jak działa sieć, jak co gdzie idzie, po co i czemu akurat tak, znał doskonale się na programowaniu, sprzęt nie stanowił problemu. A co dzisiaj? Co rusz pojawiają się nowinki, znajomość działania sieci też chyba powoli przestaje mieć znaczenie, programowanie pozostaje dalej “na topie” (bez programowania ani rusz). Za to producenci “ograniczają zabawę” projektując tak, a nie inaczej sprzęt, by był jak najlepiej zabezpieczony przed hakerami… ale i przed samymi użytkownikami… no i najważniejsze - żeby się zepsuł po dwóch latach. Czemu? Wiadomo. A co z informacjami? Magazyn phrack istnieje dalej, dalej publikowane są nowe numery. Tak samo 2600. Ale co z polskimi? Z czaspomism - hackin9… Jednak średnio stoi już teraz merytorycznie. Z serwisów internetowych - sam portal hacking.pl - długo się zmieniał by przeobrazić w się w “to coś”. Kiedyś, było można ściągać cokolwiek z niego, były jakieś artykuły w PDF a teraz? same wiadomości…

Cóż, świat idzie do przodu, wszystko się zmienia. Underground albo poszedł zupełnie w podziemie, albo powoli zamiera. Phreak w Polsce już dawno wymarł - nie ma prawdziwej sceny, wyczytać to możemy nawet na stronie phreak’a. A co Ty o tym wszystkim sądzisz?

Garść linków do notki:
www.phrack.com
www.2600.com
hacking.pl
phreaking.eu.org
http://pl.wikipedia.org/wiki/Phreaking

Manifest hakera:
http://www.phrack.com/issues.html?issue=7&id=3&mode=txt [oryginał]
http://blog.airnox.pl/?page_id=40 [tłumaczenie]

Category: Pozostałe  | Leave a Comment
Czwartek, styczeń 08th, 2009 | Author: airnox

Taaak… Emo… Jakże często można się teraz już spotkać z tą modą, mającą mało wspólnego ze swoim pochodzeniem. Oryginalnie emo było poprostu odwróceniem się od wszelkich koncernów i robienie muzyki(głównie) domowymi sposobami. Przypomina to grunge i wszelkie inne kapele garażowe. Jednak emo miało zupełnie inny wyraz, brzmienie. Ale nie o muzyce (choć po części też) będzie ten wpis a o obecnym wytworze, szumnie nazwanym emo.

Zacznijmy od obecnej definicji emo. Obecnie emo zostało wykreowane… no tak, wykreowane, na taką postawę, która uwzględnia wyrażanie emocji, schludny (no to jest ciekawe… ale o tym później) wygląd… Generalnie przeciwieństwo materializmu. Emo powstało jako pewnego rodzaju sprzeciw wobec konsumpcjonizmu ale, paradoksalnie, jest jego wytworem. Ileż to pieniędzy można zarobić przecież na werterycznych nastolatkach… Bo przecież głębokie przeżywanie emocji, wewnętrzny ból, niezrozumienie przez świat są wpisane w obraz przedstawiciela tej subkultury. Pacyfizm, abstynencja od używek to pozytywne cechy emo. Co prawda jest to twór zlepiony z części innych, starszych, ale mimo wszystko jakoś się odznaczający innością.

Ubrania… taaa… Obcisłe i schludne stroje - pewnie takie są założenia, ale w rzeczywistości wygląda to trochę inaczej. Stroje napewno nie są tanie. Jak każda kultura masowa (tak to już należy nazywać powoli) czerpie ogromny zysk z takich ludzi. Chcesz być emo? Proszę bardzo - nic prostszego, potrzeba Ci spodni rurek, jakąś markową (ważne…)  koszulkę z nadrukiem (zespół lub kontrowersyjny nadruk), czarne włosy(najczęściej) tak długie by “starczyły na grzywkę” na pół twarzy, oczy musisz obowiązkowo podkreślić czarną kredką. Zdobądź także stare trampki, a jak nosisz okulary to muszą mieć czarne, grube oprawki… Ciekaw jestem skąd właściwie skąd to się wzięło, taki strój. Czemu np. taka grzywka a nie inna? Malowanie oczu takie samo dla dziewcząt jak i chłopców… Może to krok w stronę, swego rodzaju, równouprawnienia? Ale to akurat temat na osobny wpis.

Emo często utożsamiane jest także z samookaleczaniem…  Co to ma na celu? Pewnie ma jakiś związek z samą osobowością takiej osoby… A przynajmniej wg “standardu”. Taki ktoś jest nieśmiały, zamknięty w sobie, przeżywający wewnętrzny ból istnienia, itd. Cięcie się jest zapewne środkiem wyrażenia emocji, jakie są duszone wewnątrz. Nie znajdując innego, lepszego środka(dla niektórych jest to choćby gra na instrumencie) robią to, co robią… Czasem ktoś się okalecza, bo “tak trzeba” albo żeby coś komuś udowodnić (tylko po co?). Swoją drogą ciekawym jest to, że czynność taka powoduje wydzielanie się pewnych związków w organizmie odpowiedzialnych za uczucie zrelaksowania, a jednocześnie redukujących fizyczny ból. Żeby się tylko nie uzależnić od tego… Myślę, że każdy ma jednak troszkę inne spojrzenie na to.

Czy jednak emo nie jest poprostu udawaniem, że jest się takim uczuciowym kimś, podczas gdy jest inaczej? Czy może jest, swego rodzaju, ostoją dla niektórych? Czy może kolejnym wytworem całej tej machiny konsumpcyjnej? Z pytaniem “Czym tak właściwie jest emo?” pozostawiam was do czasu napisania kolejnej notki…

Category: Pozostałe  | 6 Comments