Archive for » listopad, 2009 «

Poniedziałek, listopad 09th, 2009 | Author: airnox

Mgła słała się po mieście. Światło latarni niemrawo przebijało się przez nią. Siedzieli na ławce w parku. Uwielbiali spacerować nocą po mieście, było wtedy takie niezwykłe. Choć dni były szare i pełne stresu, o tyle noce przynosiły upragnione ukojenie. Wtuleni w siebie nie czuli chłodu nocy. Park wyglądał wyjątkowo przepięknie. Ścieżki, fontanny i, sławna na całe miasto, kopuła miały niezwykły urok. Skąpo oświetlane ciepłym pomarańczowym światłem latarni jakby ożywały. Za dnia szare, wyblakłe, teraz stawały się czymś niezwykłym. Cisza… Czasem cisza wyraża więcej niż tysiąc słów. Tak też było w tym wypadku. Nie potrzebowali słów, doskonale się rozumieli bez nich. Przytuliła go mocniej, jakby nie wierząc w realność chwili. Zdawało się to zbyt piękne, a jednak było prawdziwe. Trwając w tej niezwykłej chwili szepnął jej cicho do ucha “kocham cie”, odpowiedziała mu tym samym i wtuliła się bez pamięci…

Category: Pozostałe  | 3 Comments
Poniedziałek, listopad 09th, 2009 | Author: airnox

Jesień… nie była to jego ulubiona pora roku. Szaruga za oknem, chłód, deszcz… O ile zimę był w stanie zaakceptować, o tyle jesień działała na niego wyjątkowo negatywnie. Chodził całymi dniami zmęczony, zniechęcony do zrobienia czegokolwiek już samym wstaniem z łóżka. Najchętniej by zapadł w sen zimowy i przespał najgorsze… Ale nie, życie pchało go na siłę do przodu, zmuszało do codziennych poświęceń. Brzmi strasznie? A to był dopiero początek…

Dzień jak każdy inny, za oknem mżyło, było zimno… Nie miał ochoty się gdziekolwiek ruszać… W głębi czuł, że nawet nie ma siły spać. Wszystko co miało kolor, już dawno go straciło. Nic nie sprawiało mu już takiej przyjemności jak przedtem. Zaspany siadł na krześle a do ręki wziął gitarę. Jak na złość ona miała się dobrze, wszystkie struny grały tak, jakby czas się dla nich zatrzymał. Uderzył w nie, zagrał kilka dźwięków, po czym odłożył instrument tak, jak gdyby nigdy nie miał już zagrać. To, co stanowiło swego rodzaju oczyszczenie dla jego umysłu, teraz zadawało ból. Każda nuta, niby idealna, wyćwiczona, wykreowana przez niego była kolcem od róży. Mimo swego piękna - kaleczyła. Podszedł do komputera i puścił radio… Nawet ono było przeciwko niemu. Zamiast zwykłych, typowych dla mass mediów utworów, leciały jakieś smęty, dołujące, dobijające, ciężkie jak burzowe chmury. Jedyna różnica między nimi a chmurami była taka, że efekt istnienia obu był inny. Burza istotnie była niesamowita i oczyszczająca mimo całego swojego niebezpieczeństwa. Utwór… był potwornym ciosem…

Wrócił do łóżka. Głodny, dalej zmęczony… Zajęcia miał dopiero koło południa, więc miał trochę czasu dla siebie. Może coś zjeść? Wypić? Nie mógł… Radio dalej grało… Czuł jak wszystko go przytłacza, jak życie z niego ucieka… Chciał uciec, ale nie miał dokąd. W wyobraźni widział siebie, jak ucieka, buntuje się przeciwko wszystkiemu, a w rzeczywistości leżał na łóżku bojąc się czasem zbuntować. Uważał, że czasem myśli za dużo zamiast po prostu działać. Nie miał odwagi… Dla wszystkich był spokojnym chłopakiem, będąc z ludźmi, bawiąc się i zajmując jak najbardziej przestawał mieć wrażenie bezsensowności. Ale to były tylko krótkie, ulotne chwile… Bał się cokolwiek zrobić, bo mysłał i obawiał się konsekwencji… Nie umiał szaleć, ryzykować… Jego jedynymi szaleństwami było opuszczanie wykładów, czasem wypady ze znajomymi…

Poszedł spać, w nadzieji, że gdy się obudzi, wszystko będzie inne…

Category: Pozostałe  | Leave a Comment