Lato… Nie, ten dzień w ogóle nie był jednym z tych ciepłych letnich dni. Od tygodnia padało i nic nie zapowiadało poprawy. Siedzieli w swoich domach i podziwiali krople deszczu spływające po oknach. Było zimno i szaro, a jednak natura jakby się cieszyła z tego wszystkiego. Wszystkie drzewa, krzewy czy nawet trawa zazieleniły się niezwykle głęboką zielenią. Jednak mimo tego ujmującego piękna, żadne z nich nie chciało wychodzić na dwór. Od tygodnia też się nie widzieli, rozmawiali jedynie telefonicznie, lub przez internet. I nagle stało się… Zza ciężkich burzowych chmur wyszło słońce. To była chwila, gdy w ich głowach pojawiła się ta sama myśl. Nie musieli sobie tego mówić - rozumieli się bez słów nawet na odległość. Było późne popołudnie. Na chwilę przestało padać, zrobiło się przyjemniej, cieplej troszkę. Pobiegli oboje na pobliską łąkę. Wysoka trawa, wcale nie przeszkadzała a wręcz przeciwnie - nadawała uroku temu miejscu. On w starych i potarganych jeansach, wielobarwnej koszulce i trampkach, ona w pięknej, letniej sukience i klapkach spotkali się właśnie tam. Rzucili się w swoje objęcia. Czuli, jakby nie widzieli się przez rok. Nic więcej nie potrzebowali do szczęścia, bo właśnie je odnaleźli, nic więcej się nie liczyło. Przycupnęli w trawie i napawali się widokiem zachodzącego słońca. Wtulona w jego objecia była najszczęśliwszą dziewczyną na świecie. Przytulił ją mocniej, jak gdyby bał się, że gdzieś ucienkie. Marzył o takiej chwili, a teraz, gdy to marzenie się spełniło, czuł niezwykłą radość. Trwali tak razem wtuleni w siebie kiedy zaczęło delikatnie padać. Jednak krople nie były już takie ciężkie i zimne. Tym razem był to ciepły letni deszcz… Ich twarze zbliżyły się… Pocałowali się…
Niedziela, grudzień 06th, 2009 | Author: airnox
Category: Pozostałe
You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 feed.
You can leave a response, or trackback from your own site.
Leave a Reply
» Log in
